Jak to wydaje się?Otrzymujemy środek tygodnia, Stasiulo posłusznie idzie spać zaraz po kąpanku lub kolacji czy śpi sobie grzecznie z jedną przerwą na jedzonko. W nocy ma wyraz twarzy słodkiego aniołka albo ani burknie, ani chrząknie, bo śpi przytulony do swojego króliczka.
No cóż więcej dodać? Ano tyle, że nasz sobotni poranek zaczął się w zasadzie jeszcze w nocy. Bąbel widocznie postanowił hucznie świętować koniec http://zasilki-pielegnacyjne.pl/tag/strona-o-rowerach/ tygodnia, dlatego że ustawił pobudkę na godzinę 2.30 albo chociaż jakim sposobem przeważnie spożył posłusznie nocną strawę, to wcale nie zamierzał później spać. Rzucał się na wszystkie strony, aż łóżeczko się trzęsło, męczył nieszczęsnego królika lub wydawał coraz dziwniejszą gamę różnych odgłosów, a smoczek konsekwentnie traktował jakim sposobem ciało obce, które warto natychmiast usunąć. Wstawaliśmy na zmianę, śpiewaliśmy, bujaliśmy, a mały szalał jeszcze bardziej. No ale przecież wszystko da się na raty, to i spać też W końcu się jakoś udało albo Stasio pogrążył się w sennych marzeniach. Wspaniale – pomyślałam. Przecież to sobota bądź będziemy spali, jak wiele wlezie.
Wiedziałam, że oblicza dostajemy całkiem znośne, ale nie sądziłam, że na nasz widok Stasio zamilknie. A chociaż.Bodaj przestał pokrzykiwać, co oczywiście nie oznaczało, że miałby przestać wymachiwać kończynami wszelkimi, przy okazji chlastając nas po twarzy. Królikiem również oberwaliśmy.Albo tak trwał nasz dzień świstaka, niemal do godziny dziesiątej, gdy to zdecydowaliśmy, że w tej chwili koniec tego „leniuchowania”.
.