Pozostając w sferze błogich marzeń, czekaliśmy na pierwszą okazję, żeby porwać maluch na jakąś wyprawę lub przetestować nasze umiejętności przetrwania z nim w terenie. Niczym przyczajony tygrys spędziliśmy całą zimę na planowaniu tego, gdzie zabierzemy Stasia, wtedy gdy będzie w tej chwili ciepło. Ciekawe, jak dużo czasu jeszcze byśmy czekali, gdyby nie mój wyrywny mąż, który stwierdził, że dosyć lub basta. Syn nam obecnie urósł czy noworodkiem nie bywa, a więc najwyższy czas, aby posmakował podróży z rodzicami.
Zapomniałabym, że nie napisałam, dokąd to nas poniosło. Ano na ten moment wyjaśniam.W jaki sposób tytuł tego posta rzecze, wacik.pl pojechaliśmy szukać wiosny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz