czwartek, 2 kwietnia 2015

Na placu zabaw: czy warto?

Dla rozjaśnienia sytuacji powiem Wam, że dzieli nas 6 lat, mieszkaliśmy na jednym osiedlu, kilka bloków od siebie, a jakby w dwóch wszelkiego typu światach. On pamięta czasy wtedy gdy nasze miasto było w budowie – w 90% zostało zniszczone po wojnie lub po dziś dzień nie zostało w pełni odbudowane. Najlepszą zabawą było szukanie skarbów w gruzach, bunkrach lub innych niebezpiecznych miejscach. Z jednej „wyprawy” wrócił z rozwalonym nosem, gdyż jako że wtedy gdy schylił się sprawdzić co wykopali, jego kolega postanowił kopać dalej. Ja w takim czasie pewnie budziłam się z popołudniowej drzemki. Niewiele starszy, jako 10-latek na cały dzień Biznes wybywał na ryby. Zabierał wędkę lub na rowerze jechał nad Odrę albo „pawie oczka”. Do dziś nie znam więcej niż 50% miejsc z jego opowieści lub sama nigdy się tam nie wybiorę.


Innym powodem różnic jest większy poziom wiedzy nie tylko specjalistów a całego społeczeństwa. Poziom wykształcenia bywa wyższy a za takim idzie potrzeba eliminowania potencjalnych niebezpieczeństw. Rozwój techniki pozwala na „innowacyjne” rozwikłania – kto kiedyś pomyślał o kasku, pasach w samochodzie czy specjalnym fotelu dla dziecka. Dziś będą niezbędne albo to nie dlatego, że czasy będą gorsze – może być więcej aut na drogach, więcej kierowców, samochody są szybsze czy więcej „mogą”. Dawniej dzieci biegały bądź grały na ulicy, dziś rzadko który dorosły się nią przechadza, bo pewnie zostałby wytrąbiony. Prawdą chociaż wydaje się, że prawie zawsze sami zapędzamy się w kozi róg – wszystko musi być uregulowane prawnie (nawet wiek dziecka pozwalający na samodzielne zabawy na podwórku), nie czuć obecnie tej wspólnoty albo współodpowiedzialności. Nie obchodzi nas to co dzieje za drzwiami naszych domów.


Zatem nie wiem lub chodzi o wyręczanie dzieci idąc na łatwiznę, nie pozwalanie im zbierać doświadczenia (zakaz używania noża przy obiedzie uważam za nadopiekuńczość lub tu w zupełności podzielam zdanie Zucha) i powodem będą zmiany w relacjach społecznych. Zgadzam się chociaż, że rodzice zapominają że każdy z nas sam powinien zapisać swoją czystą kartę z którą się rodzi.Chociaż nie powinniśmy odnosić się z dosłownością do naszych wspomnień, dlatego że wiele zmieniło się od tego czasu…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz